Zalety i wady systemów prezydenckiego i parlamentarno-gabinetowego

Prezydent Argentyny – Alberto Fernández podczas IX konferencji Summit of the Americas, wraz z żoną Fabiolą Yánez, na spotkaniu z Jill i Joe Bidenami fot. www.casarosada.gob.ar

Weronika Nawracaj
Dodane 11 miesięcy temu

Systemy parlamentarno-gabinetowy i prezydencki to dwie podstawowe formy rządu współczesnego państwa funkcjonującego w systemach demokratycznych. Obydwa zawierają w sobie specyficzny układ relacji pomiędzy segmentami władzy, co powoduje, że systemy polityczne współczesnych państw często klasyfikowane są na podstawie ich stosunku do zasady podziału władzy, która jest kluczowa dla obu tych form systemowych, mimo tego, że jest inaczej przeprowadzona.

Przedstawione formy rządów na przełomie lat ukształtowały się w toku przemian na gruncie prawa konstytucyjnego oraz praktyki politycznej dwóch państw – Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Chronologiczne spojrzenie na kształtowanie systemów politycznych pozwala dostrzec, że pierwszym systemem była parlamentarno-gabinetowa forma rządów, która ukształtowała się i utrwaliła w XVII i XVIII wieku w Anglii. W tym okresie kształtowały się zwyczaje związane z działaniem systemu. Chwalebna rewolucja z 1688 roku doprowadziła do supremacji parlamentu, kolejno wykształciła się instytucja gabinetu. Za panowania Jerzego III przyjęto zasadę solidarnej odpowiedzialności ministrów przed parlamentem, a tym samym uniezależnienie się gabinetu od króla. W 1784 roku, po raz pierwszy, wbrew woli króla, Izba Gmin wymusiła ustąpienie całego gabinetu i powołała nowy. Moment ten symbolicznie uznaje się za początek systemu parlamentarnego, ponieważ oznacza on wykształcenie się jego dwóch podstawowych zasad – wymogu posiadania zaufania Izby Gmin przez gabinet oraz odpowiedzialności ministrów przed Izbą. Wiek XIX przyniósł przejmowanie królewskich uprawnień przez gabinet i coraz większą neutralizację polityczną głowy państwa. 

 Współcześnie Wielka Brytania jest państwem o klasycznym systemie parlamentarno-gabinetowym, którego naczelną zasadą jest to, że rząd legitymizację do sprawowania swojej funkcji czerpie z woli parlamentu. Jednocześnie nie jest on powoływany przez niego, ale przez monarchę, który nie posiada żadnych faktycznych instrumentów kierowania działalnością parlamentu. Tym samym król panuje, a nie rządzi. Niemniej warto pamiętać, że choć Wielka Brytania jest kolebką systemu parlamentarno-gabinetowego, to jednak parlamentarna forma rządów jest bardzo pojemna i różnorodna. Według danych Alana Siaroffa z 2008 roku na świecie funkcjonowało 115 państw demokratycznych, właśnie o systemie parlamentarnym, i 28 prezydencjalizmów. Nie istnieje jeden system parlamentarny, ale raczej rodzina parlamentaryzmów. Wynika to z tego, że na przełomie dziejów był wytworem doświadczeń, praktyki różnych rozwiązań w różnych krajach, a nie normatywnym modelem wypracowanym i powołanym mocą decyzji ustrojodawcy. W krajach takich jak Francja czy Niemcy funkcjonuje system parlamentarny odbiegający od swojej modelowej brytyjskiej formy, ale nadal zachowuje on cechy pozwalające zaliczyć go do rodziny parlamentaryzmów. 

Prezydencjalizm

Drugim chronologicznie systemem politycznym jest prezydencjalizm. Był on odpowiedzią na parlamentaryzm, która dokonała się wraz z uchwaleniem konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki 17 września 1787 roku. Była ona wynikiem prac powołanego przez II Kongres Kontynentalny Konwentu w Filadelfii pod przewodnictwem Jerzego Waszyngtona. System polityczny przyjęty w konstytucji Stanów Zjednoczonych miał niebagatelny wpływ na rozwój konstytucjonalizmu światowego. Pierwsza konstytucja w znaczeniu formalnym, oparta na podziale władzy i suwerenności ludu, wprowadzała instytucję prezydenta, jednocześnie nadając mu niepodzielną władzę wykonawczą. Niewątpliwie na kształt konstytucji i przyjęcie takiego systemu rządów wpływ miała również amerykańska myśl konstytucyjna ojców założycieli, która została ukształtowana przez wcześniejsze wydarzenia w tym państwie, takie jak wojna o niepodległość, tworzenie przez byłe kolonie własnych systemów politycznych, artykuły konfederacji czy też możliwość upadku Unii. W tym kontekście widzimy, że system prezydencki ma zupełnie inną genezę i rozwój niż parlamentaryzm. W zestawieniu z nim jawi się jako sztywna forma rządów, co wynika z tego, że został on wypracowany i powołany do życia mocą decyzji ustrojodawcy, inaczej niż system parlamentarny.

Tym samym system parlamentarno-gabinetowy oraz system prezydencki są sobie przeciwstawne. Rozkład ciężkości w trójkącie relacji rząd–prezydent–premier w obydwu tych systemach jest zupełnie inaczej rozłożony. O tym, czy dany system polityczny uznamy za prezydencki, czy też parlamentarny, decydują czynniki, które w zależności od przyjętej koncepcji różnią się między sobą. Interesującym przykładem w tym kontekście jest koncepcja rozróżnienia systemu prezydenckiego od parlamentarnego autorstwa José Antonia Cheibuba, wedle którego decydującym kryterium w tym podziale jest prawo parlamentu do odwołania rządu. Wraz z jego występowaniem można uznać, że analizowany system jest parlamentaryzmem gabinetowym, a nie prezydencjalizmem. Niemniej podstawowym, klasycznym kryterium podziału między tymi systemami jest określenie tego, jak została przeprowadzona zasada podziału władzy między określonymi organami. W systemie parlamentarnym władza nie jest restrykcyjnie odseparowana, odwrotna sytuacja występuje natomiast w formie rządów prezydenckich, gdzie występuje jej sztywny podział. 

Niemniej, mimo ukształtowania się podziału systemów politycznych na dwie osie – parlamentaryzmy i prezydencjalizmy, praktyka ich funkcjonowania w politycznej rzeczywistości skłania do wniosku, że są to kategorie niejednorodne, pełne różnego rodzaju odmian, czerpiące od siebie nawzajem rozwiązania lub konstruujące je w sposób opozycyjny do siebie. Tym samym nie da się wskazać czystych systemów prezydenckich, parlamentarno-gabinetowych, a wraz z nimi ich stałych wad i zalet, ponieważ są to swego rodzaju typy idealne. Niemniej da się wyodrębnić teoretyczne korzyści i zagrożenia obydwu tych systemów.

Wady i zalety systemu parlamentarno-gabinetowego 

W związku z tym, że nie możemy wyróżnić jednej formy systemu parlamentarnego, ale całą rodzinę parlamentaryzmów, systemy te posiadają różnorodne wady i zalety. Za tę pierwszą można uznać elastyczną formę i możliwość funkcjonowania w różnych warunkach społeczno-politycznych. Jeśli spojrzymy na mapę Europy, to większość państw zaimplementowało właśnie ten system. Wyjątek na kontynencie stanowi grecka część Cypru, gdzie funkcjonuje prezydencjalizm. Parlamentaryzm w zracjonalizowanej formie występuje w Niemczech, przyjmując formę systemu kanclerskiego, ze wzmocnioną pozycją kanclerza, a także we Francji będącej parlamentaryzmem z silną pozycją i rolą prezydenta. Parlamentaryzm w tych krajach, choć znacznie odbiega od swojego brytyjskiego pierwowzoru, niezaprzeczalnie przyczynia się do stabilności systemu wspomnianych państw, jednocześnie zachowując podstawowe cechy tego systemu, takie jak: odpowiedzialność gabinetu przed parlamentem, możliwość rozwiązania parlamentu przez prezydenta. Dzieje się tak, ponieważ parlamentaryzm z dużą swobodą traktuje zasadę trójpodziału władzy, która oznacza dla niego ich współdziałanie i przenikanie się. Ponadto jego elastyczna forma umożliwia zastosowanie zabiegów racjonalizujących, a więc mających na celu stabilizację systemu. Wprowadzenie wzmocnionej pozycji głowy państwa albo premiera pozwala na lepszą adaptację w określonym środowisku społeczno-politycznym, a tym samym stanowi o jego stabilności.

Kolejną zaletą systemu parlamentarnego jest możliwość dostosowania się do zmieniających się warunków sytuacji politycznej. Istnieje w nim możliwość zmiany rządu bez wywoływania kryzysu całego ustroju. Służy do tego instrument wotum nieufności w stosunku do całego rządu lub poszczególnych ministrów – to zależy od rozwiązań przyjętych w kraju, w którym funkcjonuje. 

Korzyścią jest także charakter walki w wyborach parlamentarnych. Obywatele oddając głos w wyborach, wybierają swoich przedstawicieli. Walka wyborcza pomiędzy partiami politycznymi w przypadku parlamentaryzmu nie ma charakteru gry o sumie zero. Partie, które nie zdobyły największej liczby głosów, niekoniecznie są przegranymi na cały okres trwania kadencji ciała ustawodawczego, ponieważ mogą stać się częścią koalicji rządzących. Daje to obywatelom, którzy nie głosują na najsilniejsze partie, poczucie sprawstwa, przez co przy takiej konstrukcji nigdy nie ma ostatecznie określonych przegranych i wygranych. 

Istnieje ścisła współpraca pomiędzy większością w parlamencie a rządem posiadającym jej zaufanie. Skład personalny rządu jest wyrazem poparcia większości parlamentarnej, a premier jest zazwyczaj politycznym szefem większości parlamentarnej, która wygrała wybory. To tworzy sytuację, w której szef rządu poniekąd kontroluje aktywność parlamentu. Tym samym zapewnione zostają spójność i efektywność działań podejmowanych przez daną większość parlamentarną, która wygrała wybory i udzieliła wotum zaufania rządowi.

W kontekście działania gabinetu w systemie parlamentarnym warto także zwrócić uwagę na pewnego rodzaju niezależność członków gabinetu względem premiera, która wydaje się o wiele większa niż w systemie prezydenckim. W systemie parlamentarnym ministrowie mogą jednocześnie pełnić funkcję parlamentarzystów, tym samym posiadając wolny mandat uzyskany w wyborach do ciała ustawodawczego. W sytuacji, gdy z jakiegoś powodu zostaną zdymisjonowani przez premiera, nadal pozostaną posłami. To niewątpliwie zwiększa ich niezależność działania względem szefa rządu. Ponadto ministrowie w systemie parlamentarnym posiadają prawo do udziału w posiedzeniach parlamentu. 

Pomimo wymienionych zalet parlamentaryzm posiada także wady, które w sytuacjach radykalnych mogą doprowadzić do kryzysu ustrojowego państwa, a nawet upadku systemu demokratycznego.

Niezracjonalizowany parlamentaryzm wykazuje dużą niestabilność. Przykładem jest tu ustrój III Republiki Francuskiej czy Polski pod rządami Konstytucji marcowej z 1921 roku, czy też współczesny system Republiki Włoskiej. Zdeformowany parlamentaryzm III Republiki stawiał w centrum całego systemu parlament, czyniąc uzależnionymi od niego inne elementy systemu. Powstały w ten sposób model przekreślał koncepcję symetrii władz, eliminował wszystkie możliwości podważenia pozycji parlamentu w systemie, marginalizował głowę państwa. Prezydent był wybierany przez parlament, co osłabiało pozycję głowy państwa i jednocześnie wzmacniało pozycję parlamentu. Doprowadziło to do przesunięcia akcentu ważności na premiera i jego gabinet. Silną pozycję parlamentu budowało także utożsamianie w tamtym czasie reprezentacji parlamentarnej z demokracją. Dodatkowo pojawienie się nowoczesnych partii politycznych, które zdominowały mechanizm parlamentarnej reprezentacji, przyczyniło się do utworzenia z forum izby strefy rywalizacji politycznej. Taka forma rządów parlamentarnych okazała się bardzo nieefektywna, niewydolna oraz niepoddająca się samoregulacji. Zakwestionowana została zasada równowagi władz. W praktyce dochodziło do bardzo częstych zmian gabinetów, dysfunkcje systemu pogłębiało duże rozbicie partyjne. Tym samym przykład parlamentaryzmu III Republiki Francuskiej, w którym zaistniała supremacja parlamentu, wraz z pogwałceniem zasady checks and balances stanowi jedno z największych zagrożeń.

Konsekwencją niestabilność parlamentaryzmu, w którym parlament odgrywa najważniejszą rolę w systemie, jest także zjawisko partiokracji obecne nie tylko na gruncie III Republiki Francuskiej, lecz także Polski pod rządami Konstytucji marcowej z 1921 roku, która była wzorowana na jej rozwiązaniach. Przerost parlamentaryzmu może skutkować nie tylko niestabilnością systemu przejawiającą się częstymi zmianami rządów, rozdrobnieniem partyjnym, co utrudnia zbudowanie i utrzymanie stabilnej większości, ale obniżeniem poziomu debaty polityczno-publicznej. Wyrazem tego zjawiska może być zjawisko partyjniactwa, a więc uznania interesów swojego ugrupowania za najważniejsze, ponad interes państwowy. Tym samym przerost parlamentaryzmu może doprowadzić do rozwinięcia patologii na poziomie partii politycznych, które będą chciały wygrać wybory nie po to, by realnie wpłynąć na polepszenie sytuacji państwa i jego obywateli, ale by zapewnić sobie władzę w postaci stanowisk. Takie praktyki możemy obserwować choćby we współczesnej Polsce, a ich głównym źródłem jest partyjna ordynacja wyborcza, pozwalająca w praktyce kandydować do Sejmu jedynie tym, którzy zostaną zaakceptowani przez partyjne kierownictwa. To lojalność wobec nich właśnie, a nie wobec wyborców, ma decydujący wpływ na przebieg kariery politycznej posłów.

Współczesnym przykładem tego, że system parlamentarny może generować niestabilne rządy, jest przykład Republiki Włoskiej, a nie jest ona jedynym współczesnym parlamentaryzmem borykającym się z tym problemem. W Italii rządy mają zazwyczaj charakter koalicyjny, skupiający wiele podmiotów. Punkt ciężkości w systemie położony jest na parlament, który przeważa nad rządem, którego szef ma słabą pozycję i pełni funkcję mediatora. Źródeł tego problemu, oprócz braku zastosowania procesów racjonalizacyjnych, należy szukać w tym, że w jego pierwowzorze, a więc modelu brytyjskim, funkcjonują ustabilizowany system dwupartyjny i ordynacja większościowa. W innej sytuacji występuje duży problem z wyłonieniem stabilnego rządu, a funkcjonowanie rządów mniejszościowych wiąże się z nieskutecznością rządzenia z powodu blokowania propozycji i decyzji przez większość parlamentarną. 

Władza w parlamentaryzmie, inaczej niż w systemie prezydenckim, jest rozproszona i nie spoczywa w dużej mierze na jednym organie, jednej osobie, jak w przypadku prezydencjalizmu. Choć pod jednym względem jest to zaleta, ponieważ chroni przed tyranią jednostki, to jednak wydłuża proces podejmowania decyzji, co w sytuacjach kryzysowych może stanowić poważny problem. 

Wady i zalety systemu prezydenckiego 

Wady systemu nie zawsze są zauważalne z poziomu analizy konstrukcyjnej systemu. 

Komentatorzy życia publicznego często postrzegają zalety systemu prezydenckiego przez pryzmat tego, że ta forma rządów funkcjonuje w mocarstwie, jakim są Stany Zjednoczone. W związku z tym amerykański prezydencjalizm bardzo często jest idealizowany i utożsamiany z ojczyzną demokracji. Takie podejście nieco zamazuje prawdziwy obraz tego systemu.

Niewątpliwie zaletą prezydencjalizmu jest personalizacja tego urzędu. Prezydentem zostaje konkretny człowiek i to on ponosi odpowiedzialność za rządy. Jeśli dana osoba nie sprawdzi się na stanowisku prezydenta, bardzo możliwe, że nie zostanie wybrana na kolejną kadencję, co więcej, w radykalnych przypadkach może zostać odwołana w trybie procedury impeachmentu

Scedowanie dużej władzy na jeden organ znacząco przyspiesza i usprawnia proces decyzyjny. Wiąże się to także z podstawową cechą systemu prezydenckiego, a więc ściśle przeprowadzoną zasadą trójpodziału władzy. Tak jednoznaczny rozdział roli i kompetencji organów niewątpliwie stanowi jasny obraz systemu dla przeciętnego obywatela.

Do innych zalet prezydencjalizmu zalicza się także stabilność systemu. Przerwanie kadencji prezydenta wraz z funkcjonowaniem jego administracji choć nie jest niemożliwe, nie zdarza się często w porównaniu z systemem parlamentarnym, gdzie nagminnym przypadkiem są niestabilne koalicje rządowe oraz zmiany na stanowisku premiera. 

Mimo teoretycznie wielu zalet prezydencjalizmu trzeba pamiętać, że część poważnych problemów związanych z funkcjonowaniem tego systemu ujawnia się dopiero na etapie jego praktycznego zastosowania w konkretnym środowisku ustrojowym. 

W przypadku systemu prezydenckiego jego głównym problemem jest utrudniona implementacja na inny grunt niż północnoamerykański. Amerykański prezydencjalizm do dziś pozostaje niedoścignionym wzorem tej formy rządów, podczas gdy system parlamentarno-gabinetowy występuje częściej, tworząc całą mozaikę systemów zachowujących poszczególne modelowe rozwiązania. Próby implementacji tego systemu, głównie w Ameryce Łacińskiej, kończą się często niepowodzeniem i doprowadzają do stworzenia karykatury tej formy rządów, która nabiera cech szczególnych, innych niż amerykański pierwowzór. Owa sztywność systemu wynika z elementów takich jak zasada podziału władzy, a także precyzyjnie określone w konstytucji USA i nieprzekraczalne mechanizmy checks and balances. O ile jednak w systemie parlamentarnym zasada ta występuje w znaczeniu pozytywnym, to znaczy afirmuje współdziałanie różnych segmentów władzy, o tyle w systemie prezydenckim władze mają się hamować, tak by jedna z nich nie urosła w siłę bardziej niż druga. Do wspomnianych mechanizmów należy zaliczyć między innymi kontrolę sądową konstytucyjności prawa, a także szereg uprawnień prezydenta, takich jak prawo weta względem Kongresu, prawo wygłaszania orędzi, zwoływania sesji nadzwyczajnych czy też odroczenie obrad w sytuacjach szczególnych. Wiceprezydent natomiast posiada prawo przewodniczenia Senatowi. Z drugiej strony Kongres ma możliwość odrzucenia weta prezydenckiego, prawo do postawienia go w stan impeachmentu czy też brania udziału w nadzwyczajnym wybieraniu prezydenta.

Przykład Ameryki Łacińskiej pokazuje, że system wielopartyjny niewątpliwie ma negatywny wpływ na prezydencjalizm. Sama mocarstwowa pozycja USA jest dla niego wartością samą w sobie, stawia tej formie rządów specyficzne wymogi, skrojone wprost na miarę pozycji prezydenta światowego mocarstwa. To, że system prezydencki działa i sprawdza się w Stanach Zjednoczonych, wynika więc w dużej mierze z tego, że funkcjonuje on w określonym, szczególnym kontekście i specyfice tego państwa. 

Oprócz wspomnianych problemów z implementacją prezydencjalizmu na grunt Ameryki Południowej nie sposób nie zauważyć zagrożenia, jakim jest przeobrażenie się tej formy ustrojowej w hiperprezydencjalizm, jaki funkcjonuje w Federacji Rosyjskiej. Choć twórcy rosyjskiej konstytucji próbowali przejąć elementy systemu zza oceanu, to efekt takiej konstrukcji ustrojowej oznaczał przyznanie rosyjskiemu prezydentowi kompetencji, których nie posiadają ani prezydent Stanów Zjednoczonych, ani Francji, czyniąc de facto rosyjski system autorytarnym. 

Do krytyków systemu prezydenckiego zalicza się hiszpańskiego badacza J. J. Linza, który stwierdził, że system prezydencki jest formą rządów, która mniej sprzyja stabilności demokracji. Podczas gdy parlamentaryzm może dostosować się do zmieniających się warunków politycznych w postaci możliwości zmiany rządu bez wywoływania kryzysu całego ustroju, to w systemie prezydenckim między wyborami niewiele może się zmienić. Pozycja egzekutywy jest nieruchoma, a jej kadencja – sztywna. Usunięcie prezydenta z urzędu jest niezwykle czasochłonną i skomplikowaną procedurą, która w przypadku ziszczenia się niesie za sobą szereg problemów. To może zakończyć się wspomnianym już kryzysem ustrojowym. Trudna sytuacja może wystąpić w przypadku śmierci lub niezdolności prezydenta do sprawowania urzędu. Zapis sztywno ustalający kadencje władzy wykonawczej, który z założenia ma zapewnić stabilność egzekutywy, w praktyce więc może grozić większą niestabilnością niż w przypadku systemu parlamentarnego, który często jest uważany za formułę rządów niestabilnych z powodu częstych zmian na stanowisku premiera. 

 Prezydencjalizm, jak wskazuje Linza, jest systemem pełnym wewnętrznych paradoksów i sprzeczności. Z jednej strony jest on nastawiony na silną i stabilną pozycję władzy wykonawczej, z drugiej zaś strony obecna jest w nim podejrzliwość wobec personalizacji władzy wyrażająca się w ściśle uregulowanych kwestiach reelekcji czy wspomnianej instytucji impeachmentu.

Za kolejną wadę systemu prezydenckiego można uznać wpisanie w niego zasady gry o sumie zerowej, w której to zwycięzca bierze wszystko. Takie założenie ma swoje uosobienie w wyborach prezydenckich, gdzie zwycięzcy i przegrani są określeni przez cały czas trwania kadencji głowy państwa, nawet jeśli obejmie ona urząd, będąc wybrana nikłą większością głosów. Tym samym przegrani w owej grze są wykluczeni z udziału w egzekutywie, ponieważ nie ma możliwości tworzenia koalicji czy sojuszy, tak jak w systemie parlamentarnym. Taki model wyborów może zaostrzać polaryzację społeczną.

Inną kwestią jest sytuacja w obrębie samej egzekutywy, która dotyczy pozycji prezydenta i członków jego rządu. Przed głową państwa stoi wyzwanie pogodzenia swojej roli jako prezydenta całego kraju, a więc przedstawiciela wszystkich obywateli, ze stanowiskiem szefa egzekutywy i jednocześnie przywódcy partii politycznej. W takiej sytuacji trudno mu odgrywać rolę rozjemcy mającego łagodzić różnego rodzaju konflikty pomiędzy oponentami politycznymi, tak jak znamy to z Wielkiej Brytanii. Może zaistnieć także niebezpieczna skłonność do traktowania przez głowę państwa swoich wyborców jako całego społeczeństwa. Nie bez znaczenia jest również czynnik czasu. Obejmując stanowisko, wygrany ma świadomość trwania swojej kadencji i braku możliwości reelekcji, jeśli nie wprowadzi obiecanych w kampanii zmian. Tym samym może zostać wywołane przeświadczenie o konieczności szybkiego wprowadzenia reform, co w dalszej perspektywie może skutkować podejmowaniem błędnych inicjatyw oraz decyzji. 

Problem w obrębie samej egzekutywy dotyczy także członków gabinetu. Jest to związane z zasadą niepołączalności stanowisk. Posłowie nie mogą zajmować żadnych stanowisk w zakresie władzy wykonawczej, a więc nie mogą być ministrami. Tym samym osoba powołana na stanowisko ministerialne jest ściśle powiązana z prezydentem, co może sprawiać jej trudność w przyjmowaniu niezależnej, silnej pozycji. Po dymisji wypada się z życia politycznego. 

Wspomniane wady systemu prezydenckiego potwierdzają, że jest to system, który wymaga ściśle określonych warunków, by móc dobrze funkcjonować. Jak każda forma rządów posiada szereg wad i zalet, niemniej to, czy w danym środowisku system ten będzie funkcjonował stabilnie, w dużej mierze zależy od wyrażonego dla niego poparcia i zrozumienia zasad funkcjonowania, a także środowiska, w jakie jest implementowany. 

Podsumowanie

Jak wskazuje A. Antoszewski, wprowadzenie systemu prezydenckiego w krajach postkomunistycznych jest zabiegiem ryzykownym, ponieważ grozi to koncentracją władzy w rękach jednej osoby, co może doprowadzić do wyrastania prezydentów ponad przypisaną im konstytucyjnie rolę. Pogląd ten koresponduje z poglądami innego amerykańskiego politologa R. Dahla, który przestrzegał młode demokracje, zmagające się z problemami gospodarczymi i niską kulturą polityczną, przed wprowadzeniem takiego rozwiązania. Przedstawione opinie zdają się postrzegać prezydencjalizm jako system obciążony dużym ryzykiem przerostu władzy jednostki. Warto jednak pamiętać, że także parlamentaryzm nie jest pozbawiony tego zagrożenia. Brzemiennym w skutkach dla całego świata jest przypadek zracjonalizowanego parlamentaryzmu Republiki Weimarskiej, którego rozwiązania nie tylko doprowadziły do niestabilności niemieckiego systemu politycznego, ale w jakiejś części pozwoliły na przejęcie władzy Hitlerowi.

Copy LinkLinkedInFacebook
Weronika Nawracaj
autorka

Weronika Nawracaj – absolwentka politologii na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obecnie doktorantka w Szkole Doktorskiej Nauk Społecznych UJ. Zainteresowania badawcze koncentruje wokół szeroko pojmowanych współczesnych systemów politycznych, partyjnych, a także historii politycznej XX wieku.

Wykup dostęp do wszystkich artykułów

już od 58 zł / miesiąc

Każdego tygodnia dołączają do nas nowi czytelnicy zainteresowani efektywnym funkcjonowaniem państwa. Bądź wśród nich.

Zobacz też

Ustrój

Wiemy już, kto zostanie posłem!